- Sieema. - mruknęłam i przesunęłam się, by przepuścić siostrę w drzwiach. Ta zlustrowała mnie wzrokiem, po czym zacmokała z dezaprobatą.
- wyglądasz okropnie. - stwierdziła. Wywróciłam oczami i uśmiechnęłam się z przekąsem.
- Dzięki, siostrzyczko. Jesteś w ciąży ? - powiedziałam przesłodzonym głosem.
- Po kim jesteś taka niemiła ?
- Co w rodzinie to nie zginie. Ale naprawdę trochę Ci się przytyło. - stwierdziłam, lekko dźgając ją w brzuch. Diana wywróciła oczami i ruszyła do mojego pokoju. Gdy tam dotarła, rzuciła się na moje łóżko, po czym spojrzała na mnie, mrużąc oczy.
- Więc ? - spytała. Uniosłam lekko brwi.
- Więc co ?
- Więc ... no, na czym polega ten problem ?
- Chciałabym wiedzieć. Jestem sfrustrowana i zagubiona.
- Alison ... chodź tutaj i posłuchaj. - powiedziała, klepiąc miejsce obok niej. Posłusznie usiadłam.
- Słuchaj, czy chcesz, czy nie, wszystko kręci się wokół Jasona. Nie zaprzeczaj, - dodała szybko, widząc, że chcę coś powiedzieć. - Jeżeli nie potrafisz już z nim być, zastanów się, czy odpowiada Ci przyjaźń.
- A jeżeli się po prostu boję ? - spytałam szeptem.
- Czego ? Wiesz, jeżeli nie spróbujesz, będziesz do końca życia zastanawiać się, jakby to było, gdybyś jednak zaryzykowała.
- Tak sądzisz ?
- Skarbie, lepiej znać prawdę. To Twoje życie i zrobisz z nim co chcesz. Ale ja bym dała Jasonowi szansę.
- Czemu ?
- Znasz go od dziecka. Szanuje Cię. Nigdy świadomie by Cię nie zranił. No i Cię kocha.
- Nie masz pewności.
- Nieprawda. Jestem o tym przekonana.
- Ale Eric ... To dzięki niemu się pozbierałam po rozstaniu z Jasonem.
- Zależy Ci jeszcze na Ericu ?
- Tak ... Ale chyba go nie kocham.
- W takim razie ten związek nie ma sensu.
- Może masz rację.
- Więc co zrobisz ?
- Nie mam pojęcia. - westchnęłam i lekko się skrzywiłam - muszę nad tym pomyśleć.
- Rozumiem. Nie śpiesz się, to trudna decyzja.
- Nie musisz mi mówić. - powiedziałam z przekąsem, po czym przytuliłam siostrę. - Kocham Cię, wiesz ? - szepnęłam.
- Ja Ciebie też. Zostawię Cię samą, byś mogła pomyśleć, zgoda ? - pokiwałam głową i westchnęłam. Diana wstała i ruszyła do wyjścia.
- Do zobaczenia. - rzuciła przez ramię i już jej nie było.
Następnego dnia droga do szkoły bardzo mi się dłużyła. Całą niedzielę spędziłam na rozmyślaniu, a i tak nic to nie dało. Nie miałam pojęcia co robić. Zależało mi na Jasonie, ale Eric był dla mnie oparciem, gdy tego najbardziej potrzebowałam. Chcąc jak najbardziej opóźnić czas, gdy w końcu wejdę do szkoły, siedziałam w samochodzie bezmyślnie wpatrując się w szybę. W końcu nie mogłam dłużej czekać i pobiegłam na lekcje. Pierwsza była historia. Na szczęście nie miałam jej ani z Jasonem ani z Eric'em. Ale za to z Tash. Nie upłynęło dziesięć minut lekcji, a zobaczyłam lądującą kartkę na mojej ławce. Wywróciłam oczami i chwyciłam kartkę.
To jak ? Spaliście ?
Po chwili wahania postanowiłam wdać się w dyskusję, Tasha i tak by nie odpuściła.
Nie masz swoich spraw ?
Nie. Ostatnio moje życie seksualne nie jest za ciekawe. To jak ?
Do niczego nie doszło.
Skąd ta pewność ?
Wiedziałabym.
Odzyskałaś pamięć ?
Tash ! Uspokój się.
Jasne, jasne. O co Ci chodzi ? Jestem po prostu ciekawa.
Okej. Możesz być, ale daj mi spokój.
Zlituj się do cholery ! Aa jak nie mieliście gumki ? Będę ciocią ?
Daj spokój. Tylko pogłębiasz mojego doła.
Przepraszam. Ale i tak mnie kochasz.
Widząc ostatnie zdanie, parsknęłam śmiechem. Nauczyciel odwrócił się i spojrzał na mnie srogo. Cóż, tym razem musiałam się powstrzymać, by ponownie się nie zaśmiać. Efekt był komiczny: facet ubierał się po prostu śmiesznie. Jego koszula w żółto-niebieskie paski i czerwone spodnie nie pasowały do tej miny.
- Skoro tak Cię to bawi, Alison, może opowiesz nam o wojnie secesyjnej ?
- Dzwonek ! - krzyknęłam. W samą porę. Byłam jedną z pierwszych osób, które opuściły salę. Nie uszłam jednak daleko, gdy doścignęła mnie Tasha.
- Dowiem się od Ciebie, czy mam pytać Jasona ?
- Nie próbuj.
- Okej. Tylko się z Tobą droczę, mała. Wyluzuj.
- Wiem ... Ale, nie mam pojęcia co robić. Bo zależy mi na obu, rozumiesz ?
- Taa ... Ale dasz radę. Wiem to.
- Dzięki.
- Nie ma sprawy. Wiem, żę Ci trudno, więc idziemy do klubu.
- dzisiaj ? Odpada.
- Czemu ? Będzie fajnie.
- W sumie ... czemu nie ? Trochę zabawy jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
- I to mi się podoba. Lecę na lekcję. Pa ! - zawołała, gdy dzwonek obwieścił koniec przerwy. Cholera. Angielski. Z Eric'em. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam do klasy. Uśmiechnęłam się do chłopaka i usiadłam obok.
- Musimy pogadać. Dzisiaj po lekcjach będę na Ciebie czekać. - szepnął, na co odpowiedziałam tylko skinięciem głowy, bo lekcja już się rozpoczęła.
Gdy wychodziłam ze szkoły, zauważyłam Erica opartego o swój samochód. Wzięłam kilka oddechów i ruszyłam ku chłopakowi. Podjęłam już decyzję.
Na początku muszę Was baardzo przeprosić
za to, że dodaję dopiero teraz.
Ale właściwie ostatnio miałam mało czasu na pisanie.
Jeszcze raz przepraszam ;*
Mam nadzieję, że rozdział się Wam podobał
i tu mam do Was pytanie:
Którego wolicie ?
Jasona czy Erica ?
Do napisania ! ;D
absolutnie Jasona <3
OdpowiedzUsuńhaha ;D świetne .
Oczywiście, że Jasona, nawet mimo tego, że po przeczytaniu "Wampirów z Mongarville" to imię źle mi się kojarzy, no aleee... Jason. Czekam na nową notkę, mam nadzieję, że dodasz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
J.♥!