W końcu dotarłam do kuchni. Zgodnie z moimi oczekiwaniami, spotkałam tam Jasona. Gdy tylko mnie zauważył, uśmiechnął się szeroko.
- Hej, śpiochu. - usłyszałam.
- Mów do mnie jeszcze - wymruczałam i zajęłam miejsce przy stole, a chłopak postawił przede mną talerz z kanapkami.
- Jak się czujesz ? - spytałam, wrzucając tabletkę aspiryny do szklanki z wodą, po czym szklankę także postawił przede mną.
- Dzięki. Czuję się okropnie, miło, że pytasz. A właściwie, to czemu nikogo nie ma w domu ?
- Wiesz ... - powiedział cicho, zajmując miejsce przede mną - przez ostatnie kilka miesięcy mieszkaliśmy na farmie. Tam, gdzie kiedyś byliśmy na wakacjach ... W każdym razie, babcia zachorowała i musieliśmy tam się wyprowadzić - dobrze pamiętałam babcię Jasona i Paula, brata chłopaka. Była naprawdę miłą staruszką, lubiłam ją. Ale ... cóż, Jason i farma ? Szczerze, to nie wyobrażałam go sobie dojącego krowy, czy co tam jeszcze robił. On potrzebował adrenaliny, rozrywki. Nie był typem chłopaka, który umiał spokojnie usiedzieć w jednym miejscu, przez co często brał udział w bójkach.
- Więc ... Twoja babcia zachorowała zaraz po tym jak zerwaliśmy ? - spytałam szeptem.
= Tak ... do dlatego nie wróciłem wcześniej. Babci polepszyło się dopiero niedawno. Ale tata i Paul ciągle tam są, tak na wszelki wypadek.
- Więc dlaczego Ty tu wróciłeś ? - po wypiciu aspiryny czułam się już o wiele lepiej. Ból przerodził się teraz w delikatne pulsowanie z tyłu głosy.
- Miałem dość farmy. No i Ty tu jesteś.
- Jason ....
- Taa, wiem. Eric.
- Chyba Nina, nie sądzisz?
- Tłumaczyłem Ci już ... chyba nie chcesz się znowu o to kłócić ?
- Nie, skądże. - Idę się ubrać. - rzuciłam i już mnie nie było. Imię Erica spowodowało przypływ złości. Zamknęłam się w łazience, ubrałam i przywróciłam porządek z włosami, gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
- Ali ? Twój telefon wibruje od jakiś dziesięciu minut. - wywróciłam oczami, słysząc głos Jasona i wyszłam z łazienki. Chłopak bez słowa podał mi aparat. Spojrzałam na wyświetlacz. Cztery wiadomości i dziewięć nieodebranych połączeń : sześć od Tashy i trzy od Erica. Wyświetliłam SMS'y. Pierwszy był od mojej przyjaciółki. Gdzie do cholery jesteś ? Następne dwie były podobnej treści. Ostatnia była od Erica. Musimy pogadać. Jutro o 18 w parku.. Westchnęłam cicho i rzuciłam komórkę na łóżko Jasona, po czym podeszłam do okna wychodzącego na ogród. Trudno było nie zauważyć, że przez pewien czas dom stał opuszczony.
- Wczoraj zadzwoniłem do Twojej mamy i powiedziałem, że źle się poczułam i że zabieram Cię do siebie. - usłyszałam za sobą. Skinęłam głową na znak, że rozumiem.
- Dzięki.
- Coś nie tak ? - spytał. Odwróciłam się. Stał bliżej niż przypuszczałam.
- Wszystko okej . - szepnęłam, chcąc go wyminąć. Ten jednak położył mi dłonie na biodrach, uniemożliwiając mi to.
- Masz mnie za idiotę ? Znam Cię od dziecka i wiem kiedy coś jest nie tak.
- To nic takiego. Po prostu ... Eric.
- Idealny chłopak nie jest taki idealny ? - zakpił. - no dobra. Co zrobił ?
- Musisz o nim mówić w ten sposób ?
- Jaki ?
- Jakby był skończonym dupkiem.
- A nie jest ?
- Nie bardziej niż Ty.
- Jesteś tego pewna ?
- Cholera, Jason ! To Ty zostawiłeś mnie tu samą na pół roku !
- Teraz wróciłem.
- No i co ? Teraz wszystko się zmieniło ! Ja się zmieniłam !
- Właśnie widzę. Nie byłaś taka.
- Jaka ?
- Bronisz dupka !
- Przypominam Ci, że to Ty, a nie on, zdradziłeś mnie z moją przyjaciółką ! - krzyknęłam, kładąc nacisk na ostatnie słowo.
- Bo teraz Twoją najlepszą przyjaciółką jest Tash ! A ona nie jest taką dziwką jak Nina !
- Jasne. To wina Niny, że ją całowałeś ?
- Ona też tu zawiniła ...
- Nie bardziej niż Ty.
- Kurwa, Ali ! Tłumaczyłem Ci to już !
- Najwidoczniej Ci nie wierzę. Wiesz, jeżeli wróciłeś tutaj tylko po to by mi się wytłumaczyć, możesz wracać na farmę. Nie obchodzi mnie co masz do powiedzenia. - powiedziałam i wybiegłam z domu. Od razu pożałowałam moich słów. Cholera, byłam zła na Erica i wyżyłam się na Jasonie. Ale nie miałam odwagi by tam wrócić. Nie po tym co mu powiedziałam.Włożyłam dłoń do kieszeni, chcąc wyciągnąć komórkę, ale kieszeń była pusta. Świetnie, zostawiłam telefon u Jasona ... Świetny początek dnia, pomyślałam z przekąsem.
Gdy doszłam do domu, mamy nie było. Podeszłam do telefonu domowego i wykręciłam numer Diany. po trzecim sygnale odebrał Josh.
- Słucham ?
- Hej, szwagrze.
- Alison ? Co się stało ? Ukradli Ci telefon ?
- Zostawiłam go u kolegi. Jest tam Diana ?
- Kolegi ? Tak wcześnie byłaś u kolegi ? Czy spędziłeś u niego noc ?
- Josh !
- Co ?
- Mogę pogadać z siostrą ?
- Skoro musisz ... - uśmiechnęłam się szeroko, a po chwili usłyszałam w słuchawce głos siostry.
- Ali ?
- Hej. Możesz wpaść ?
- Stało się coś ?
- Właśnie tego nie wiem.
- Okej. Daj mi pół godziny.
- Dzięki. - powiedziałam i odłożyłam słuchawkę jednak po chwili ponownie ją podniosłam.
- Co ?
- Ciebie też miło słyszeć. Chwila, masz ten numer ?
- Nie. Nie wiedziałam, że Ty to Ty.
- Witasz się tak z każdym ? - spytałam rozbawiona.
- Tylko z obcymi. A Ty jesteś już martwa. Zabiję Cię.
- Jasne. A może dasz mi się wytłumaczyć ?
- Słucham .
- Byłam w Jasona.
- Boże, całą noc ?! Czy wy ... ?
- Nie mam pojęcia. Byłam pijana.
- On też ?
- Nie.
- To nie możesz zapytać ?
- No właśnie nie. Pokłóciliśmy się.
- Znowu ? O co ?
- Powiem Ci w szkole. To nie jest rozmowa na telefon.
- Okej. Do zobaczenia. - rozłączyłam się i po chwili wykręciłam numer Erica.
- Słucham ?
- To ja.
- Alison ? Gdzie byłaś ?
- Spokojnie. Chciałam tylko powiedzieć, że wszystko okej. Rano zobaczyłam, że zgubiłam telefon na imprezie. - nie miałam pojęcia, czemu go okłamałam. - dzwoniłeś ?
- taa. Martwiłem się.
- Jasne. Do zobaczenia w szkole ?
- Yhy. Pa. - odłożyłam słuchawkę i oparłam się o ścianę. Najwidoczniej to, co chciał mi powiedzieć rano, nie było aż takie ważne, jak wynikało z jego SMS'a. Cholera, co się z nami działo ? Same tajemnice, kłamstwa. Czy nasz związek jeszcze istniał, czy już był tylko fikcją ?
No i kolejny ;).
Mam nadzieję, że się Wam podoba.
Przepraszam za błędy i do napisania :D.
nie jest źle .
OdpowiedzUsuńpomysły ci się skończyły czy co ?
OdpowiedzUsuń