niedziela, 17 czerwca 2012

VI.Tak wcześnie byłaś u kolegi ?

Obudził mnie nagle ból głowy. Jęknęłam cicho, otwierając oczy, jednak niemal od razu je zamknęłam. Światło mnie niesamowicie raziło. Poza tym ... gdzie ja w ogóle byłam ? Ponownie otworzyłam oczy, tym razem było nieco lepiej. Pokój Jasona ? Cholera. Powoli przypominałam sobie urywki wczorajszego wieczoru. Powoli odwróciłam głowę, nawet taka czynność sprawiła mi ból. Pościel obok mnie była pognieciona, jakby ktoś dopiero co wstał. A co jeśli ... ? Nie, to niemożliwe. Nie ma mowy. Westchnęłam ciężko i powoli wstałam z łóżka. Spojrzałam w dół. Miałam na sobie tylko koszulkę Jasona, sięgającą mi do połowy ud. Ruszyłam do kuchni, jednak niestety by tam dotrzeć, musiałam zejść po schodach. Krzywiłam się przy każdym stopniu, a ból głowy ciągle się nasilał. No cóż, trzeba  było tyle nie pić. Jak na złość przypomniałam sobie czemu to zrobiłam. Świetnie. Odsunęłam od siebie ponure myśli, będzie na nie czas, jak już będę się lepiej czuła.
W końcu dotarłam do kuchni. Zgodnie z moimi oczekiwaniami, spotkałam tam Jasona. Gdy tylko mnie zauważył, uśmiechnął się szeroko.
- Hej, śpiochu. - usłyszałam.
- Mów do mnie jeszcze - wymruczałam i zajęłam miejsce przy stole, a chłopak postawił przede mną talerz z kanapkami.
- Jak się czujesz ? - spytałam, wrzucając tabletkę aspiryny do szklanki z wodą, po czym szklankę także postawił przede mną.
- Dzięki. Czuję się okropnie, miło, że pytasz. A właściwie, to czemu nikogo nie ma w domu ?
- Wiesz ... - powiedział cicho, zajmując miejsce przede mną - przez ostatnie kilka miesięcy mieszkaliśmy na farmie. Tam, gdzie kiedyś byliśmy na wakacjach ... W każdym razie, babcia zachorowała i musieliśmy tam się wyprowadzić - dobrze pamiętałam babcię Jasona i Paula, brata chłopaka. Była naprawdę miłą staruszką, lubiłam ją. Ale ... cóż, Jason i farma ? Szczerze, to nie wyobrażałam go sobie dojącego krowy, czy co tam jeszcze robił. On potrzebował adrenaliny, rozrywki. Nie był typem chłopaka, który umiał spokojnie usiedzieć w jednym miejscu, przez co często brał udział w bójkach.
- Więc ... Twoja babcia zachorowała zaraz po tym jak zerwaliśmy ? - spytałam szeptem.
= Tak ... do dlatego nie wróciłem wcześniej. Babci polepszyło się dopiero niedawno. Ale tata i Paul ciągle tam są, tak na wszelki wypadek.
- Więc dlaczego Ty tu wróciłeś ? - po wypiciu aspiryny czułam się już o wiele lepiej. Ból przerodził się teraz w delikatne pulsowanie z tyłu głosy.
- Miałem dość farmy. No i Ty tu jesteś.
- Jason ....
- Taa, wiem. Eric.
- Chyba Nina, nie sądzisz?
- Tłumaczyłem Ci już ... chyba nie chcesz się znowu o to kłócić ?
- Nie, skądże. - Idę się ubrać. - rzuciłam i już mnie nie było. Imię Erica spowodowało przypływ złości. Zamknęłam się w łazience, ubrałam i przywróciłam porządek z włosami, gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
- Ali ? Twój telefon wibruje od jakiś dziesięciu minut. - wywróciłam oczami, słysząc głos Jasona i wyszłam z łazienki. Chłopak bez słowa podał mi aparat. Spojrzałam na wyświetlacz. Cztery wiadomości i dziewięć nieodebranych połączeń : sześć od Tashy i trzy od Erica. Wyświetliłam SMS'y. Pierwszy był od mojej przyjaciółki. Gdzie do cholery jesteś ? Następne dwie były podobnej treści. Ostatnia była od Erica. Musimy pogadać. Jutro o 18 w parku.. Westchnęłam cicho i rzuciłam komórkę na łóżko Jasona, po czym podeszłam do okna wychodzącego na ogród. Trudno było nie zauważyć, że przez pewien czas dom stał opuszczony.
- Wczoraj zadzwoniłem do Twojej mamy i powiedziałem, że źle się poczułam i że zabieram Cię do siebie. - usłyszałam za sobą. Skinęłam głową na znak, że rozumiem.
- Dzięki.
- Coś nie tak ? - spytał. Odwróciłam się. Stał bliżej niż przypuszczałam.
- Wszystko okej . - szepnęłam, chcąc go wyminąć. Ten jednak położył mi  dłonie na biodrach, uniemożliwiając mi to.
- Masz mnie za idiotę ? Znam Cię od dziecka i wiem kiedy coś jest nie tak.
- To nic takiego. Po prostu ... Eric.
- Idealny chłopak nie jest taki idealny ? - zakpił. - no dobra. Co zrobił ?
- Musisz o nim mówić w ten sposób ?
- Jaki ?
- Jakby był skończonym dupkiem.
- A nie jest ?
- Nie bardziej niż Ty.
- Jesteś tego pewna ?
- Cholera, Jason ! To Ty zostawiłeś mnie tu samą na pół roku !
- Teraz wróciłem.
- No i co ? Teraz wszystko się zmieniło ! Ja się zmieniłam !
- Właśnie widzę. Nie byłaś taka.
- Jaka ?
- Bronisz dupka !
- Przypominam Ci, że to Ty, a nie on, zdradziłeś mnie z moją przyjaciółką ! - krzyknęłam, kładąc nacisk na ostatnie słowo.
- Bo teraz Twoją najlepszą przyjaciółką jest Tash ! A ona nie jest taką dziwką jak Nina !
- Jasne. To wina Niny, że ją całowałeś ?
- Ona też tu zawiniła ...
- Nie bardziej niż Ty.
- Kurwa, Ali ! Tłumaczyłem Ci to już !
- Najwidoczniej Ci nie wierzę. Wiesz, jeżeli wróciłeś tutaj tylko po to by mi się wytłumaczyć, możesz wracać na farmę. Nie obchodzi mnie co masz do powiedzenia. - powiedziałam i wybiegłam z domu. Od razu pożałowałam moich słów. Cholera, byłam zła na Erica i wyżyłam się na Jasonie. Ale nie miałam odwagi by tam wrócić. Nie po tym co mu powiedziałam.Włożyłam dłoń do kieszeni, chcąc wyciągnąć komórkę, ale kieszeń była pusta. Świetnie, zostawiłam telefon u Jasona ... Świetny początek dnia, pomyślałam z przekąsem.
Gdy doszłam do domu, mamy nie było. Podeszłam do telefonu domowego i wykręciłam numer Diany. po trzecim sygnale odebrał Josh.
- Słucham ?
- Hej, szwagrze.
- Alison ? Co się stało ? Ukradli Ci telefon ?
- Zostawiłam go u kolegi. Jest tam Diana ?
- Kolegi ? Tak wcześnie byłaś u kolegi ? Czy spędziłeś u niego noc ?
- Josh !
- Co ?
- Mogę pogadać z siostrą ?
- Skoro musisz ... - uśmiechnęłam się szeroko, a po chwili usłyszałam w słuchawce głos siostry.
- Ali ?
- Hej. Możesz wpaść ?
- Stało się coś ?
- Właśnie tego nie wiem.
- Okej. Daj mi pół godziny.
- Dzięki. - powiedziałam i odłożyłam słuchawkę jednak po chwili ponownie ją podniosłam.
- Co ?
- Ciebie też miło słyszeć. Chwila, masz ten numer ?
- Nie. Nie wiedziałam, że Ty to Ty.
- Witasz się tak z każdym ? - spytałam rozbawiona.
- Tylko z obcymi. A Ty jesteś już martwa. Zabiję Cię.
- Jasne. A może dasz mi się wytłumaczyć ?
- Słucham .
- Byłam w Jasona.
- Boże, całą noc ?! Czy wy ... ?
- Nie mam pojęcia. Byłam pijana.
- On też ?
- Nie.
- To nie możesz zapytać ?
- No właśnie nie. Pokłóciliśmy się.
- Znowu ? O co ?
- Powiem Ci w szkole. To nie jest rozmowa na telefon.
- Okej. Do zobaczenia. - rozłączyłam się i po chwili wykręciłam numer Erica.
- Słucham ?
- To ja.
- Alison ? Gdzie byłaś ?
- Spokojnie. Chciałam tylko powiedzieć, że wszystko okej. Rano zobaczyłam, że zgubiłam telefon na imprezie. - nie miałam pojęcia, czemu go okłamałam. - dzwoniłeś ?
- taa. Martwiłem się.
- Jasne. Do zobaczenia w szkole ?
- Yhy. Pa. - odłożyłam słuchawkę i oparłam się o ścianę. Najwidoczniej to, co chciał mi powiedzieć rano, nie było aż takie ważne, jak wynikało z jego SMS'a. Cholera, co się z nami działo ? Same tajemnice, kłamstwa. Czy nasz związek jeszcze istniał, czy już był tylko fikcją ?

No i kolejny ;).
Mam nadzieję, że się Wam podoba.
Przepraszam za błędy i do napisania :D.

2 komentarze: