Obudziło mnie ciche pukanie do drzwi.
- Alison ? - usłyszałam głos mamy. Zakryłam uszy poduszką i z wielkim wysiłkiem otworzyłam oczy, by spojrzeć na zegarek. 6.30. Jęknęłam cicho.
- Już. - powiedziałam nieco głośniej. Chwilę potem usłyszałam trzaśnięcie drzwi. Mama wyszła do pracy. Zastanowiłam się, czy nie zrobić sobie wolnego, ale przypomniałam sobie, że obiecałam Tash porozmawiać z Eric'em. Z ociąganiem zwlokłam się z łóżka i powlokłam do łazienki.
Po prysznicu czułam się nieco lepiej, chociaż nadal niezbyt kontaktowałam. Dzwonek. Telefon. Spać. Zerknęłam na ekran komórki, na prawdę ktoś dzwonił. Pokręciłam lekko głową, chcąc się obudzić, po czym odebrałam.
- Tak ?
- Hej, siora. - usłyszałam. Uśmiechnęłam się szeroko. Diana, moja starsza siostra. W tym roku skończyła 20 lat i przeszła na swoje.
- Hej. Co słychać? - zagadałam, wpatrując się w paznokcie. Czerwony lakier zaczął już z nich schodzić. Super.
- Wpadnę dzisiaj, może być ?
- Jasne. A coś się stało ?
- Nie, skądże. Tylko ... muszę coś Wam powiedzieć. - na słowa siostry, poczułam, że wreszcie się rozbudzam.
- Mówisz, że Ty i .... - zaczęłam, po czym pisnęłam. - serio ?
- Pogadamy potem ! Pa. - zaśmiała się i rozmowa się skończyła. Pokręciłam lekko głową, niedowierzając. Czy to naprawdę o to chodziło ? Czyżby moja siostrzyczka na prawdę brała ślub ? Uśmiechnęłam się szeroko, wybierając ubrania.
Kiedy w końcu byłam gotowa, dochodziła już niemal 8. Na szczęście miałam własny samochód i miałam jak dostać się do szkoły w przeciągu pięciu minut. Kiedy już weszłam do budynku, zadzwonił dzwonek. Pobiegłam do szafki, wzięłam książki i pognałam na lekcję.
Do klasy zdążyłam dobiec tuż przed nauczycielem. Oddychając głęboko zajęłam miejsce obok Tashy.
- Co się wczoraj działo ? - spytała szeptem, uśmiechając się tajemniczo.
- Daj spokój. Wróciłam do domu po trzeciej i jestem padnięta.
- No to niedobrze, bo czeka Cię ważna rozmowa. - oznajmiła moja przyjaciółka tonem, który mówił, że się nie wymigam. Westchnęłam i spojrzałam na nią z ukosa.
- Jesteś bez serca. - stwierdziłam i pochyliłam się nad zeszytem.
Gdy dzwonek obwieścił przerwę, byłam jedną z ostatnich, którzy wyszli z klasy. Ruszyłam w kierunku szafki, jednak zauważyłam, że opiera się o nią Eric. Nie mogłam już dłużej zwlekać, to nie fair. Wzięłam kilka głębokich wdechów i podeszłam do chłopaka.
- Możemy pogadać ? - powiedziałam cicho. Eric spojrzał na mnie zaskoczony, jednak nic nie powiedział, tylko skinął głową, po czym chwycił mnie za rękę i wyprowadził na boisko.
- o co chodzi ? - spytał, opierając się o ścianę.
- Muszę Ci o czymś powiedzieć. Byłam wczoraj na koncercie z Jasonem. - wypaliłam.
- Gdzie byłaś ?
- Na koncercie.
- Po co ?
- A po co się chodzi na koncerty ?
- Po co z nim ?
- Bo mnie zaprosił.
- A Ty się zgodziłaś ?
- Czuję się jak na przesłuchaniu.
- Alison !
- Słucham ?
- Chodzisz z nim na koncerty ?
- Tylko jeden.
- Tylko ?
- Eric, proszę Cię. Daj spokój. To nic takiego, naprawdę.
- Jesteś pewna ?
- Tak. Bardzo pewna.
- Okej. Niech będzie. Ale nie rób takich rzeczy bez mojej wiedzy, okej ? - powiedział, uśmiechając się szeroko, a po chwili przyciągnął mnie do siebie.
Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że ta rozmowa będzie trudniejsza. Jednak Eric, o dziwo, wcale się nie złościł. Zmarszczyłam lekko brwi, jednak przytuliłam się do chłopaka.
- Mam dzisiaj spokój od treningów. Idziemy do kina ? - szepnął. Uśmiechnęłam się lekko. Jak za starych, dobrych czasów. Kiedy Eric nie był tak zajęty.
- Nie mogę. Diana przyjeżdża. - powiedziałam, odsuwając się o kilka kroków.
-Szkoda. - mruknął. - Muszę lecieć, kochanie. Pogadamy jutro. Pa. - powiedział i pocałował mnie na pożegnanie, po czym odszedł. Stałam przez chwilę otępiała. Nie wyglądał na zmartwionego, że nie mogę iść. Albo sama sobie to dopowiadałam. Westchnęłam i ruszyłam do klasy.
Kiedy w końcu wyszłam ze szkoły, pognałam do samochodu. Musiałam przygotować się do wizyty siostry. Chociaż nie widziałyśmy się przez niecały tydzień strasznie za nią tęskniłam. Droga do domu nie potrwała długo, więc dziesięć minut później stałam już w kuchni, pomagając mamie przy obiedzie. Gdy w końcu wszystko było już gotowe, rozległ się dzwonek do drzwi. Uśmiechnęłam się szeroko i poszłam otworzyć.
- Diana ! - krzyknęłam, przytulając siostrę. Po czym spojrzałam na jej chłopaka, Josh'a, a po chwili go także lekko przytuliłam.
- Właźcie. - powiedziałam i przepuściłam ich w drzwiach. Po uściskach mamy zasiedliśmy w końcu do obiadu.
- Musimy Wam o czymś powiedzieć. - powiedziała nagle moja siostra, biorąc Josh'a za rękę. A więc miała rację ! - Josh mi się oświadczył . - dodała, uśmiechając się szeroko. Pisnęłam i podeszłam do niech.
- Wiedziałam ! Gratuluję ! - krzyknęłam, przytulając ich po kolei. Mama była trochę oszołomiona, ale w końcu też się uśmiechnęła.
- A teraz idziesz ze mną górę. Mamy wiele do obgadania. - powiedziała, ciągnąc Dianę za sobą.
- Więc ? - spytała, gdy już zamykałam drzwi pokoju. Wzruszyłam ramionami i usiadłam na łóżku.
- Wiesz, mogło być lepiej.
- Co się stało ?
- Jason wrócił.
- Ah .. - westchnęła i usiadła obok mnie.- I co teraz zrobisz ?
- Szczerze ? Nie mam pojęcia.
- A jak z Eric'em ?
- Mam wrażenie, że ... - zawahałam się. Zawsze mówiłam jej o wszystkim, całkowicie jej ufałam. - Że jesteśmy już tylko parą z przyzwyczajenia.
- Wiesz, jeżeli mam być szczera ... Ty i Eric być może się kochacie. Ale Ty i Jason jesteście dla siebie stworzeni. To co czujesz do Erica jest niczym w porównaniu z tym, co łączy Cię z Jasonem. - spojrzałam na siostrę, podnosząc brwi ze zdziwienia.
- A Ty odkąd jesteś taka mądra ? - spytałam, lekko szturchając ją ramieniem.
- Doświadczenie. - odpowiedziała i pokazała mi język.
- Okej, więc co powinnam zrobić ?
- Pytasz mnie z którym powinnaś być ?
- Właściwie ...
- Alison !
- Co ?
- Ty masz być szczęśliwa nie ja.
.- Ale pomóc być mogła.
- Musisz się po prostu zastanowić, z którym było Ci lepiej. - powiedziała i lekko mnie przytuliła. Siedziałam przez chwilę oparta o siostrę. W końcu rozległ się dźwięk sms-a. Wstałam i podeszłam do szafki. Jason.
Hej, mała. Zobaczymy się później ?
Dzisiaj ? Nie mogę, Diana jest u mnie.
To jutro.
Nie mogę. Robimy z Tash imprezę. Chyba, że chcesz wpaść.
Czuję się zaproszony. Do jutra, skarbie.
Uśmiechnęłam się lekko.
- Z kim tak namiętnie esemesujesz ? - spytała Diana z porozumiewawczym uśmiechem. Wywróciłam oczami.
- Nie Twoja sprawa, siostrzyczko. - powiedziałam, pokazując jej język.
Ten wieczór minął nam bardzo szybko. Potem rozmawiałyśmy już tylko o mniej ważnych sprawach. Kiedy razem z Joshem opuścili nasz dom, zapadała już noc.
Obudziłam się przez dzwonek telefonu.
- Czego ? - spytałam, nie trudząc się, by zobaczyć kto dzwoni.
- Miło. - usłyszałam głos przyjaciółki.
- Nie dzwoń do mnie z rana.
- To nie ranek. Już prawie południe, a Ciebie nadal tu nie ma. Organizujesz ze mną tą piekielną imprezę, czy nie ?
- Cholera ! Przepraszam Cię. Będę za godzinkę.
- Okej. Czekam. - powiedziała i się rozłączyła.
Zgodnie z obietnicą godzinę później stałam przed domem Tashy.
- Wybacz. - powiedziałam zamiast przywitania.
- Wybaczam. Ale lepiej się pośpieszmy. - nie pytając o zgodę wsiadła do mojego samochodu. Wywróciłam oczami i usiadłam za kierownicą, kierując się do klubu w którym miała odbyć się impreza. Kiedy już tam dotarłyśmy, zabrałyśmy się za przygotowanie dzisiejszego wieczoru.
No i następny.
Bardzo przepraszam za błędy ;)
Do napisania! ;*
świetnie ;d
OdpowiedzUsuńNo ja myślę, że Alison się w końcu zdecyduje xD
OdpowiedzUsuńPoza tym to Eric wydaje mi się wobec niej taki obojętny ;p
Czekam na następny ;d