środa, 30 maja 2012

III.Dlaczego ... wtedy mi wszystkiego nie wyjaśniłeś ?

- Dobrze zrozumiałam ? - Spytała po raz setny. Wywróciłam oczami i spojrzałam na Tashę.
- Tak, idę z Jasonem na koncert.
- A co z Eric'em ? - westchnęłam cicho, słysząc jej pytanie i zajęłam miejsce obok przyjaciółki. Siedziałyśmy właśnie w moim pokoju i ,, odrabiałyśmy lekcje ".
- To ... z Jasonem to nie randka. To tylko ...
- Wyjście dwojga ludzi ?
- Dokładnie.
- Skarbie, to jest randka.
- Nie  bo ... ja tego tak nie traktuję.
- A jak traktujesz ?
- Chyba masz hiszpański do zrobienia. - ucięłam temat i pochyliłam się nad zeszytem.
- Unikasz odpowiedzi. To coś znaczy.
- Tak, to znaczy, że jak nie zrobię tych zadań to nie będzie dobrze. Możesz więc przestać mi przeszkadzać ?
- Jak sobie życzysz .... skarbie. - uniosłam lekko brwi, patrząc na nią jak na idiotkę. No tak, swego czasu ona i Jason naprawdę się lubili. Mogłabym powiedzieć, że byli przyjaciółmi. No może to dlatego, że także znali się od dziecka. Pokręciłam lekko głową i zabrałam się za zadania.

- Jason dzwoni! - krzyknęła nagle Tasha trzymając w ręku moją komórkę. - siema, stary. - powiedziała do telefonu, uśmiechając się szeroko. Nie usłyszałam odpowiedzi Jasona, więc czekałam tylko z wyciągniętą przed siebie dłonią.- okej, już Ci ją daję.
- Miło, że odzyskałam mój telefon - powiedziałam, kładąc nacisk na słowo ,,mój". - Jason ? - powiedziałam do słuchawki.
- Cześć, skarbie. Co do koncertu ...
- Odwołany ?
- Nie, spokojnie. Odbędzie się.
- Więc w czym problem ?
- Czy powiedziałem, że jest jakiś problem ?
- Jason!
- No co ? To Ty nie dajesz mi dojść do słowa.
- Przepraszam.
- No to słuchaj ...Wpadnę po Ciebie o 20. Masz być gotowa.
- Byliśmy umówieni na 21 !
- Zmiana planów, skarbie. Do zobaczenia za dwie godziny! - oznajmił i się rozłączył.
- Co się stało ? - spytała Tasha cały czas uważnie mi się przyglądając.
- Nic, nic ... tylko ... mam dwie godziny, a nie trzy ! Muszę się przygotować. - stwierdziłam i rzuciłam się do szafy.
- Nadal sądzisz, że to nie randka ? - dziewczyna nie ukrywała rozbawienia. Rzuciłam jej mordercze spojrzenie.
- Dokładnie. Ale muszę wyglądać jak człowiek, prawda ?
- Dlatego ubierasz obcisłą, krótką sukienkę ? Jeszcze powiedź, że to nie dla niego. - gestem spojrzała na sukienkę, którą trzymałam w ręku. Od razu rzuciłam ją na ziemię.
- Skądże. To nie dla niego.
- Wcale.
- Okej. Może troszeczkę. Ale nie w tym sensie jak myślisz.
- Skąd wiesz co myślę ?
- Kochanie, znam Cię tyle lat, że po prostu wiem. - odpowiedziałam, uśmiechając się słodko. Dziewczyna wywróciła oczami.
- Dobra. Ubierz tę sukienkę.
- Ale ...
- Ale co ? To przecież nie randka., prawda ? - roześmiałam się i chwyciłam zwykłe dżinsy i top.
- Nie, nie mam zamiaru się stroić, bo nie dasz mi potem żyć. - odrzekłam, pokazując przyjaciółce język i poszłam do łazienki by się przebrać.
Godzinę później kończyłam robić makijaż. Zadowolona wyszłam z łazienki. Tasha siedziała właśnie na łóżku z moim laptopem na kolanach.
- Ooo, myślałam, że zasnę, czekając na Ciebie.
- Też Cię kocham. - odpowiedziałam słodkim głosem, uśmiechając się.
- Wiesz ... - zaczęła, odkładając laptopa na bok. Wiedziałam co chce powiedzieć. Niestety, nie myliłam się. - Eric nie będzie zadowolony jak się o tym dowie.
- Wiem ... ale ... ostatnio wszystko się psuje. Dla Erica najważniejsze są tylko treningi. A ja czuję się zagubiona. Nie wiem ,czy jest jeszcze tą osobą, w której się zakochałam.
- Rozumiem. Ale powinnaś być szczera. Lepiej by dowiedział się od Ciebie, niż od kogoś innego.
- Tak, wiem. Pogadam z nim jutro. - uśmiechnęłam się lekko.
- To dobrze. Trzymaj się. Muszę lecieć. - pożegnała się i wyszła, a ja położyłam się na łóżku w myślach porównując Erica i Jasona.
Gdy usłyszałam klakson samochodu, poczułam jak serce szybko bije mi w piersi. Cholera. Wzięłam kilka głębokich wdechów i zeszłam na dół. Uśmiechnęłam się lekko do Jasona i wsiadłam do samochodu.
- Więc ? - spytałam po chwili. Spojrzał na mnie, uśmiechając się szeroko.
- Więc co ?
- Więc, po co miałam przyjść szybciej ?
- No wiesz, miałem nadzieję, że się za mną stęskniłaś, ale nie chciałaś prosić o szybsze spotkanie, bo się wstydziłaś.
- Serio ? A to przypadkiem Ty nie tęskniłeś ?
- Za Tobą ? Oczywiście, że tak. - słysząc jego słowa, roześmiałam się.
- Skoro tak. To wszystko wyjaśnia. - odpowiedziałam i zamilkliśmy na kilkanaście minut.
- Jason ... - przerwałam ciszę, spoglądając na chłopaka.
- Tak ?
- Dziękuję Ci.
- Za co ?
- Za to, że w domu potraktowałam Cię okropnie, a Ty za to zabierasz mnie na koncert.
- Nie ma sprawy. Przyzwyczaiłem się. - odpowiedział, uśmiechając się szeroko.
- Słucham ?
- Spokojnie, to żart. Miałaś w sumie rację. Też bym się wkurzył na Twoim miejscu. Zdradziłem się i nagle pojawiam się na Twoim progu. To ja jestem dupkiem, bo wpuściłem wtedy Ninę do domu.
- Myślisz, że jakby ... tamto się nie wydarzyło to ...
- To byłabyś teraz z Eric'em ? - przerwał mi i na na krótki moment spojrzał mi w oczy, jednak potem musiał spojrzeć na drogę. - Nie, nie sądzę. Byliśmy naprawdę dobrą parą.
- Tak ... byliśmy. - powtórzyłam cicho i spojrzałam przez okno. Nie wiedziałam, czy chciałam by tamto nigdy się nie zdarzyło. Wtedy nie byłabym z Eric'em. Ale za to miałabym Jasona. Pokręciłam lekko głową, zakłopotana. Jason spojrzał na mnie, uśmiechając się.
- Sentymentalnie.
- Taa ...
- Eric wie, że jedziesz ze mną ?
- No coś Ty. Nie pozwolił by na to.
- Okłamałaś swojego chłopaka ? - udał niedowierzanie.
- Nie okłamałam. - oburzyłam się - tylko ... nie powiedziałam mu całej prawy.
- Na tym polega kłamstwo, skarbie.
- Skoro tak twierdzisz. - westchnęłam, a Jason zatrzymał samochód przed jakimś lasem.
- Co do ... ?
- Chodź. - powiedział cicho i wysiadł z samochodu. Chcąc nie chcąc, musiałam zrobić to samo.
- Gdzie idziemy ? - spytałam, wpatrzona w plecy chłopaka. Jason odwrócił się, czekając na mnie.
- Zobaczysz. Niespodzianka.
- Jason !
- O co chodzi ? Lubisz niespodzianki.
- Tak, ale ... las ?
- Ojj, daj spokój. Chodź. - wywróciłam oczami, ale nic nie odpowiedziałam.
Jakieś dwadzieścia minut później, zauważyłam, że drzewa rosną coraz rzadziej. W lesie panował już pół mrok, jednak zdawało mi, że kiedyś już tu byłam. W końcu drzewa się rozstąpiły, a ja stanęłam na skraju polany, pośrodku której znajdowało się niewielkie jeziorko. Od razu rozpoznałam to miejsce. To tutaj Jason powiedział mi po raz pierwszy, że mnie kocha i tu pierwszy raz się pocałowaliśmy.
- Jason, wow ... - powiedziałam cicho. Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia, co jeszcze mogę rzec.
- Wiem, że między nami wszystko skończone, ale ... chciałem byś pamiętała to miejsce. - szepnął, stając obok mnie. Poczułam jak po policzkach spływają mi łzy. Tęskniłam za moim dawnym życiem.
- Usiądźmy. - powiedział chłopak, kciukiem ścierając mi łzę z policzka. Uśmiechnęłam się lekko i usiadłam na jednym z kamieni, które znajdowały się na brzegu jeziora.
- Alison ... - powiedział cicho i podszedł do mnie. Podniosłam na niego wzrok i lekko pokręciłam głową.
- Nic nie mów. - szepnęłam, a on po prostu usiadł na kamieniu obok.
- To miejsce ...- przerwałam w końcu ciszę.
- Na zawsze będzie nasze. - wszedł mi w słowo i uśmiechnął się lekko, sięgając po moją dłoń. Nie miałam nic przeciwko, przeciwnie, jego dotyk działał na mnie jak ukojenie.
- Tak ... Jason, dlaczego ... wtedy mi wszystkiego nie wyjaśniłeś ? Dlaczego do mnie nie przyszedłeś ? - spytałam cicho. Nie musiałam mówić o co chodzi, on wiedział.
- Bo ... bo wiedziałem, że nie będziesz mnie słuchać. Poza tym ... miałem do siebie żal, nie chciałem zrobić niczego głupiego ... Kochasz go ? - spytał, zmieniając temat. Spuściłam wzrok, wpatrując się w jezioro.
- Szczerze ? Kochałam. On był przy mnie, jak byłam w rozsypce. Ale teraz wszystko się zmieniło. Treningi zabierają cały jego czas. - Jason tylko pokiwał głową i nie powiedział nic więcej. Spojrzał na zegarek i wstał.
- Idziemy już ? - spytałam, zdziwiona. Uśmiechnął się szeroko.
- Siedzimy tu już prawie godzinę. Koncert już się zaczął. Chodź. - odpowiedział i ruszyliśmy przed siebie, nadal trzymając się za dłonie.


Następny ! ;D. 
Mam jakiś  przypływ weny, czy coś i postanowiłam to wykorzystać ;p
Mam nadzieję, że rozdział się Wam podoba.
Do napisania ;* 

2 komentarze: