- Wybacz, że Cię nachodzę, skarbie, ale ... - no tak ... kiedyś zwracał się do mnie tylko w ten sposób ... tyle czasu spędziliśmy razem.
- Nie jestem Twoim skarbem.- oznajmiłam, łamiącym się głosem.
- Okej. Jak wolisz, ale błagam Cię ... posłuchaj co mam Ci do powiedzenia.
- Cały czas słucham. I jak na razie to ta rozmowa prowadzi donikąd.
- Jak będziesz mi cały czas przerywać, to na pewno nie powiem tego co chcę.
- Dobra, dobra. Już jestem cicho.
- Super. Więc zacznę od tego ... chcę byś mi wybaczyła, naprawdę. Może nie wrócisz do mnie, ale ...
- Może ?! Na pewno nie wrócę. Jason, zdradziłeś mnie! - krzyknęłam, a on ... uśmiechnął się.
- Miałaś mi nie przerywać, skarbie.
- wybacz. - powiedziałam najbardziej zjadliwym tonem na jaki było mnie stać. Jason udawał jednak, że tego nie zauważył.
- No ... to słuchaj. Tamtego dnia, to ... Nina przyszła do mnie, jakby nigdy nic. Powiedziała, że zerwał z nią chłopak, była w rozsypce. Dobrze wiesz, że to były czasy kiedy się przyjaźniłyście, więc ... chciałem ją pocieszyć, przytulić a ona ... no, rzuciła się na mnie.
- I mam w to uwierzyć ?
- To prawda.
- Którą mówisz mi po pół roku! Cholera, minęło pół roku!
- Wiem, ale ... po tamtym ... widziałem jak przeze mnie cierpisz. Nie chciałaś mnie słuchać, a ja ... nie mogłem sobie wybaczyć, że to przeze mnie. Więc wyjechałem.
- Aaa, i nagle sobie o mnie przypomniałeś i postanowiłeś wrócić ? Słodko. - powiedziałam sarkastycznie, hardo wpatrując mu się w oczy. Zobaczyłam, że tym co powiedziałam go zraniłam.
- Alison ...
- Nie. Nie, Jason. Nie wiem po co wróciłeś, ale ... jak dla mnie możesz wyjechać znowu. To wszystko co nas łączyło ... to koniec.
- Cholera, Ali. Znamy się tyle lat, chcesz to skreślić ?
- Zdradziłeś mnie z moją przyjaciółką!
- To był największy błąd mojego życia.
- Wyjdź. - szepnęłam. Jason osłupiał i wpatrywał się tylko we mnie. Po chwili jednak odwrócił się i wyszedł.
Gdy się obudziłam, poczułam się jeszcze gorzej niż wczoraj. Skoro Jason wrócił, najprawdopodobniej wróci do szkoły. Będę go widywać codziennie. Cholera. Poczułam, że nie mam ochoty dzisiaj wcale a wcale wstawać z łóżka.
- Dasz radę, skarbie. - mruknęłam do siebie i wymusiłam uśmiech, jednak potem uświadomiłam sobie co powiedziałam. - widzisz, nawet mówisz jak on. Nie dobrze z Tobą. - powiedziałam i wstałam z łóżka. Spojrzałam w lustro. Moje włosy dosłownie sterczały w każdą stronę. Świetnie. Nie miałam czasu na mycie, więc tylko chwyciłam prostownicę, mając nadzieję, że to wystarczy.
W końcu już nie mogłam czekać i musiałam wyjść do szkoły. Super. Czas stawić czoła Jasonowi. Jęknęłam cicho i ruszyłam ku drzwiom. Jednak za nimi czekała mnie miła niespodzianka.
- Eric ! - uśmiechnęłam się nieco sztucznie, przytulając chłopaka.
- przepraszam. - powiedział cicho.
- okej. Nie gniewam się.- oznajmiłam, nie do końca zgodnie z prawdą. No, ale ... lepiej mieć przy sobie dzisiaj Erica.
Gdy dotarliśmy do szkoły, niestety musieliśmy się rozejść do klas. Pierwszą lekcję, matematykę, mieliśmy osobno. Gdy tylko weszłam do gabinetu matematycznego, poczułam jak resztki humoru mnie opuszczają.
- To moje miejsce. - powiedziałam ostrym tonem, stając przed Jasonem. Chłopak bez słowa przesunął się na krzesło obok.
- A to miejsce Tashy.
- Ale jej tu nie ma. No coś Ty, czyżbyś się mnie bała? - oznajmił, obdarzając mnie uśmiechem, który tak niegdyś kochałam. Odchrząknęłam.
- Ciebie? Nie ma mowy.
- Świetnie. W takim razie nie sądzę, by Tash miała coś przeciwko, bym tu siedział. - wywróciłam oczami i chciałam coś odpowiedzieć, ale nie zdążyłam bo wszedł nauczyciel, a zaraz za nim moja przyjaciółka. Spojrzała ze zdziwieniem na mnie i Jasona, no co tylko wzruszyłam ramionami. Tash podniosła brwi, i nic nie mówiąc zajęła miejsce za nami.
Niecało dziesięć minut później poczułam lekkie stukanie w plecy. Odwróciłam się i odebrałam od Tashy złożoną na pół kartkę z zeszytu. Rozłożyłam ją.
Jason ? Serio ?
Wrócił, nie mam pojęcia czemu.
Ah tak ?
Błagam Cię, daj spokój. Był wczoraj u mnie. Później Ci wszystko opowiem.
Później, czyli kiedy?
Później. Na lunchu.
Trzymam Cię za słowo, Skarbie. - widząc ostatnie słowo, wywróciłam oczami. Wiedziałam, że napisała to specjalnie. Jason natomiast wpatrywał się we mnie, wysoko unosząc brwi.
- No co ?
- Nic, nic. Tylko wiesz ... skoro pisałyście o mnie, to mogłaś chociaż zakryć kartkę. - na szczęście uratował mnie dzwonek. Szybko zabrałam swoje rzeczy i wyszłam z klasy. Nie uszłam nawet dziesięciu kroków, a dogonił mnie Eric.
- Spotkamy się dzisiaj ?
- Eric, chcesz pobić rekord wystawiania mnie ? - spytałam, przystając. Chłopak spojrzał na mnie zaskoczony.
- O czym Ty mówisz?
- A co, nie masz dzisiaj treningu ?
- Ty znowu o tym ... Chciałem się spotkać przed treningiem.
- Przed. Super. Czyli co, mam do Ciebie wpaść na dziesięć, czy dwadzieścia minut ? - nie miałam pojęcia, czemu wyżywałam się na Ericu. To na Jasona byłam wściekła, ale już zaczęłam i teraz nie mogłam się zatrzymać. Musiałam się wyładować.
- Cholera, Alison. Od kiedy jesteś taka?
- Jaka ?
- To przez Jasona, tak? Wrócił i Ty ...
- Cholera, co on ma do tego ? Eric, ja nic do niego nie czuję.
- Okej. Wierzę Ci. - powiedział, uśmiechając się. Przytulił mnie lekko, a ja złożyłam głowę na jego ramieniu.
- Wybaczcie, że przerywam tę romantyczną scenę, ale muszę porwać Julię, Romeo. - usłyszałam i jęknęłam.
- Jason, daj spokój ...
- Chodź ze mną. To ważne.
- Już. - wywróciłam oczami i rzuciłam Ericowi przepraszające spojrzenie, po czym ruszyłam za Jasonem.
- Więc ? - spytałam chwilę potem.
- Odbiło Ci ? Eric, serio ?
- Będziesz teraz robił za moją matkę, czy powiesz mi o co chodzi ?
- Dooobra, poddaję się. Pamiętasz Twoje marzenie sprzed roku ?
- Które ?
- No dobra. Mam dwa bilety na koncert Paramore. Oczywiście jeżeli byś chciała ze mną pójść to ... - otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia. Kiedyś naprawdę marzyłam o ich koncercie.
- Zabierzesz mnie ?
- Jeżeli chcesz ...
- Tak, tak ... dziękuję ! - krzyknęłam i ... rzuciłam się Jasonowi na szyję. To był odruch, a ja nie byłam już ani trochę zakłopotana.
No i jest kolejny ;D. Mam nadzieję, że się Wam podoba ;).
Przepraszam za błędy i do napisania ! ;*
hahahah ;pp zajebiste <3
OdpowiedzUsuńTa kobieta mnie przeraża... serio, niech się zdecyduje co czuje do obydwu chłopaków, a nie takie numery odstawia. Teraz co? Jeden będzie zazdrosny i zraniony, a drugi szczęśliwy, po czym otrzyma sprzeczne sygnały... no, namieszałaś, nie ma co! Ale mi się podoba, a nawet bardzo. Czekam na kolejne. Jeśli chcesz, to wpadnij do mnie:
OdpowiedzUsuńhttp://bez-ciebie-moj-swiat-nie-jest-idealny.blogspot.com/